Zimny wiatr głaskał policzki osób przechodzących obok więzienia w Lox. Stary, obskurny budynek, gdzie przebywali więźniowie nie raz przyprawiał o dreszcze przechodzących osób. Nie z powodu wyglądu, ale osób, przebywających tam osób. Od złodziej do osób zabijających z zimną krwią. Właśnie przez masywne drzwi przechodził jeden z nic Dan Fox. Postrach ulic w Australii. Mordował, jeździł na nielegalne wyścigi...dużo, by mówić. Właśnie odsiedział swój wyrok. Znów. Kilka metrów przed nim stał Dylan. Jego wierny kompan, a zarazem wierny przyjaciel.
-Już myślałem, że nie przyjdziesz.- zaczął Dan.
-Miałam nie przyjść, ale pomyślałem, że może Ci się tam spodobało i ty nie przyjdziesz.- zażartował Dylan na co Dan prychnął.
-Mam parę spraw do załatwienia.- wyjaśnił.
-W sprawie wyścigów?- spytał.
-Nie tylko.- westchnął.- Sprawy rodzinę. Chodzi o Nelę.
-Kiedy my ją ostatnią widzieliśmy.- zamyślił się Dylan.- A, tak! 3 lata temu.
Po krótkiej ciszy wsiedli do czarnego Audi.
Kilka tygodni później...
-Nela! Nie uwierzysz!- krzyczała z salonu ciemnowłosa.- No chodź tu!
Blondynka nie chętnie wstała z parapetu i skierowała się do pokoju, w którym akurat przebywała Ariana.
-Co znów?
-Paolo zaprosił mnie na randkę!- krzyknęła uradowana podskakując w miejscu.
-Kiedy?
-Dzisiaj o 19.00!
-Nie chcę Cię przejmować, ale dochodzi 18.00- oznajmiłaś na co szatynce mina zrzedła.
-Chodź.- wzięła Cię za rękę i pognała do swojego pokoju.
-W tej wyglądam świetnie. Co o tym myślisz?- spytała.
Oderwałaś wzrok od komórki i spojrzałaś na przyjaciółkę. Miała na sobie białą sukienkę w czerwone elementy.
-Świetnie. - uniosłaś swoje kciuki do góry, by dać pewność w swoich słowach.
Usłyszałyście dzwonek i pierwsze co :
-Lecę. Nie czekaj na mnie!- i już jej nie było.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz